Inteligencja klejnotem mózgu

Prof. Czesław S. Nosal
Uniwersytet Humanistycznospołeczny SWPS
Filia we Wrocławiu

Jeśli potraktujemy inteligencję jako swoisty klejnot ukryty w ludzkim mózgu, to bez wątpienia odnosi się do niej biblijna przypowieść o talentach, którymi pewien pan obdarzył swoje sługi: „Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności”.

Po dłuższym czasie przekonał się, że dwaj pierwsi pomnożyli swoje talenty w dwójnasób, a trzeci nie… bo zakopał go w ziemi.

Podobnie jest z naszą inteligencją, jedni ją rozwijają, stawiając sobie coraz wyższe wymagania intelektualne, inni zaś marnotrawią możliwości, poprzestając na miernych celach i braku ambicji. Biblijna przypowieść kończy się wszak paradoksalnym wnioskiem: „Każdemu, kto ma, będzie dodane, tak, że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma”. W odniesieniu do inteligencji paradoks ten znika, bo rozumiemy, że rozwój stymuluje rozwój następny, a stagnacja umysłowa niszczy nawet ten potencjał, który był na początku.

Inteligencja to stare pojęcie, którego znaczenie wywodzimy przecież z łacińskich źródłosłowów: intelligentia, intellegere, legere. Już w starożytności oznaczało ono zdolność rozumienia i mądrego wyboru, opartego na trafnym wnioskowaniu i ocenie sytuacji. W naszych czasach inteligencja stała się jednym z kluczowych pojęć, w miarę rozwoju teorii i badań empirycznych. Zainicjowane one zostały niegdyś przez Francisa Galtona (1883), rozwinięte później przez Charlesa Spearmana (1904), sformułowaniem teorii inteligencji ogólnej (sławnego czynnika g: ang. general factor) i skonstruowaniem testów mierzących zdolności umysłowe (Alfred Binet i Theodore Simon 1905), a następnie wprowadzeniem koncepcji ilorazu inteligencji przez badacza wywodzącego się z Wrocławia (William Stern, 1912), pioniera psychologii różnic indywidualnych.

Zunifikowanie pomiaru inteligencji w szerokim, światowym zakresie, stało się możliwe, gdy Dawid Wechsler (1939) opracował znaną i stosowaną do dzisiaj metodę – baterię testów, mierzących różne zdolności składające się na inteligencję werbalną i niewerbalną, on też prowadził pojęcie profilu inteligencji jako pełnej miary różnic w zakresie obu zbiorów zdolności.

Następny ważny przełom w rozumieniu istoty inteligencji wiązał się z wyodrębnieniem przez Raymonda Cattella i Earla Hunta (1963) dwóch czynników odpowiadających inteligencji płynnej i skrystalizowanej. Pierwsze z nich obejmuje mechanizmy neuronalne mózgu, drugie wiedzę i strategie poznawcze nabywane poprzez edukację i szerszą stymulację środowiskową. Zwięźle biorąc, odpowiadają one zdolności rozumienia sytuacji i wnioskowania o tkwiących w niej możliwościach. Cattell zwrócił też uwagę, w nawiązaniu do prawidłowości wcześniej wykrytych przez Wechslera, że poziom inteligencji płynnej, determinowanej przez mechanizmy neuronalne mózgu, spada od 21 roku życia wskutek starzenia się mózgu: „Trzeba biec bardzo szybko, aby stać w miejscu” (Lewis Caroll: „Alicja w krainie czarów”). Spadek inteligencji płynnej jest, m. in., istotnie warunkowany przez niekorzystne zmiany zachodzące w układzie krwionośnym. Mózg jest bowiem wielkim energożercą, a nie ma innej drogi otrzymywania energii niż poprzez układ krwionośny.

W długiej historii badania inteligencji dostrzec można trzy główne problemy. Pierwszy dotyczy istoty neuronalnych mechanizmów inteligencji jako ogólnej zdolności mózgu, ułatwiającej adaptację do zmiennego i złożonego otoczenia. Wiele badań świadczy o tym, że w obrębie tych mechanizmów kluczowa jest rola pamięci roboczej, sprawność jej związków z uwagą i siecią pamięci trwałej zawierającej wiedzę i doświadczenie strategiczne.

Drugi problem odnosi się do relacji inteligencji ogólnej do zdolności specjalnych. Niekiedy kwestionuje się (bezzasadnie) istnienie inteligencji ogólnej, lecz dane empiryczne nie potwierdzają tego poglądu. Trafna jest, solidnie ugruntowana empirycznie, koncepcja hierarchii zdolności umysłowych człowieka z czynnikiem g na jej szczycie.

Trzeci problem wiąże się z rozwojem inteligencji, zakresem jej genetycznej i środowiskowej (kulturowej) determinacji oraz znaczeniem pomiarów inteligencji w przewidywaniu różnych aspektów zachowania, np. sprawności działania, tempa karier zawodowych, stylu życia, twórczości. Rezultaty badań empirycznych w każdym z tych zakresów to już dzisiaj spore biblioteki. Jedno jest pewne po ponad 112 latach badań – pomiary inteligencji mają istotną wartość w prognozowaniu różnych aspektów skuteczności zachowania. Problem wszak tkwi w tym, w jakim stopniu inteligencja jest wykorzystywana w różnych środowiskach i kulturach. Erazm z Rotterdamu w „Pochwale głupoty” już dawno zauważył, że dość często głupota przeważa nad mądrością i inteligencją.

Z problemem relacji geny-środowisko wiąże się efekt wykryty stosunkowo niedawno przez Jamesa Flynna (1984): średnio biorąc iloraz inteligencji wzrasta o trzy punkty na skali IQ w okresie 10 lat. Niedawno Flynn stwierdził jednak, że efekt ten nie zachodzi w krajach dbających o korzystną stymulację rozwoju poznawczego w toku edukacji. Innymi słowy w krajach tych szybciej osiąga się pułap możliwości rozwoju umysłowego.

Bez wątpienia możemy rozwijać swoją inteligencję, a więc dbać o nią jak o biblijny klejnot ukryty w mózgu i nieustannie go szlifować. Od czasu do czasu warto więc przypominać sobie biblijną przypowieść o talentach i pytać, czy pomnażamy je, czy też zakopaliśmy w ziemi?

Trzeba też mieć na uwadze, że zakres determinacji genetycznej dla inteligencji ogólnej, dotyczący inteligencji płynnej, oscyluje wokół wartości 50%. Biblijna przypowieść o talentach ma więc głęboki sens. We wczesnych okresach rozwoju poznawczego należy dbać o rozwój swojej inteligencji, aby później było z czego… spadać. Nie wiemy dokładnie, czym Stwórca obdarzył nasze mózgi, ale przez nieustanny rozwój i poszukiwania poznawcze możemy stymulować nasze zdolności.

Napisano w Artykuły